czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 1

Przepraszam. Nikt nie czyta pewnie tych wypocin..... Ale mam nadzieję, że te pare osób, które co jakiś czas odwiedzają tą stronkę, na prawde oczekuje rozdziału.

~Pomimo iż "prawdopodobieństwo" nie może wiele zmienić dookoła,
nie uważasz, że nawet ten 1% szansy stawia jakiś opór?

Przecież zostanę uderzony przez "przeznaczenie". Nie, nie zostanę!
Odwróć to, bo nie będzie świetnie, gdy popatrzysz w swoją przyszłość?

Dawaj, ponieważ dorosnę w walce, hej!
Potężny cios z pochmurnego nieba!
Mój ciągle palący się ogień, niczym błyskawica przecina niebo.

Nie będę patrzeć, jak jeden koszmar topi moją przyszłość.
Przeszłość, przyszłość, a teraz moje życie.

Nie boję się mojej przeszłości i pójdę po powierzone mi jutro.
Wykrzykując za moją dumę!

Ciągle krzyczę, bo nie chcę widzieć twoich łez! Bardzo...
(Nigdy nie upadam! Wiatr przywiewa z powrotem ogon przeznaczenia!)
Ponieważ chcę uchronić twój uśmiech! Bardzo...
(Muszę wysadzić w powietrze twój ból, dla ciebie i dla mnie! Niech smutek spoczywa w pokoju!)

Znowu i znowu...

Czy leżąc na plaży odczuwacie lekki wiatr na policzkach? Zamykacie oczy i uśmiechacie się do słońca. Promienie słońca pieszczą Wasze policzki. Piasek pod dłońmi ogrzewa się powoli.
Ja będąc na plaży siedzę sama, w oddali od reszty grupy. Lekko kładę stopy na piasek i nie patrzę na morze, piękny zachód słońca. Skupiam się na szczegółach. Obok zatoki pan wypłynął za daleko, stanowczo za daleko. Oh, a po lewej w moro skradają się paparazzi.
Zdziwiłam się delikatnie. Paparazzi? Zaczęłam rozglądać się wokoło szukając gwiazdy. Z rozbawieniem zauważam taką na niebie. Przeglądam plażę dalej ale nie zauważam żadnego ze znanych mi celebrytów. Nagle czuję delikatną dłoń na ramieniu. Odwracam się szybko i widzę Kellina Quinna oraz Vica Fuentesa. Wzdycham w rozmażeniu. Patrzą się na mnie niepewnie.
-Hej - mówi wolno szatyn. Uśmiecham się zachęcająco.
-Cześć. Coś się stało? - pytam z rozbawieniem. Patrzą na mnie gwiazdy hardrocka w mokrych koszulkach i strachem w oczach. Przyglądam się oczom Kellina. Piękne oczy, wpatrujące się z uwagą i cierpieniem. W środku tęczówek kilka małych plamek brązowego koloru. Całe oczy lekko zamglone, jakby rozmarzone.
-Pewnie nie wiesz kim jesteśmy...-Szatyn zaczął mówić. Przerwałam mu delikatnie.
-Kellin Sleeping with Sirens i Vic Pierce the Veil. - uśmiechnęłam się szerzej.
-Skąd wiesz?- nagle Vic spojrzał na moją bluzkę i plecak. Wszędzie naszywki z ich zespołami, bluza z teledysku "Alone" i bluzka ze sklepu zespołu Vica.
-Mało spostrzegawczy jesteś.
-Życie.-wzruszył ramionami.- W każdym razie spotkaliśmy tu paparazzi. Znowu. Wiesz jak można nas ukryć?
-Nie wystarczą kapelusze na głowę i okulary na pół twarzy?- zapytałam otrzepując plecak z piasku unikając wzroku Kellina.
-Jak widać, nie wystarczą. - westchnął głęboko. Spojrzałam na plażę. Paparazzi właśnie molestowali swoją obecnością panią Fraut, moją sąsiadkę.
Sąsiadkę!
W tym momencie miałam ochotę palnąć się w głowę. Mogę odejść od "grupy przyjaciół".
-Ej, mieszkam niedaleko stąd, 5 minut drogi. Może przenocujecie u mnie? - zaproponowałam cicho zakładając skarpetki i buty rumieniąc się ogniście. Spojrzeli na siebie niepewnie.
-Myślę, że to najlepsze wyjście z tej sytuacji Kellin. -szepnął Vic. Szatyn spojrzał się na mnie z zainteresowaniem. Z trudem wytrzymałam wzrok wstając i prowadząc ich przez las prowadzący do mojego domku.
-Daleko jeszcze?-zapytał Vic po 10 minutach drogi. Zaśmiałam się.
-Nie. Tylko pare kroków i...- stanęliśmy przez ogrodzeniem z choinek. Kliknęłam kluczyk z zameczku i pare z nich odsunęło się odsłaniając beżową dużą wille. I nagle.......